![]() |
|
kot-wspanialy blog Moje plany 2012 |
Kocie życie 2012-01-25 23:42:07 Kocie życie pomalutku się toczy. W zasadzie pogodnie, choć też czasem stresująco. Pogodnie, gdy pomyślę, że ząb nie boli i choć czekają mnie jeszcze 3-4 wizyty z jego powodu u dentystki, to wiem, że będzie dobrze i już teraz jem radośnie i przesypiam noce. Stresująco, gdy patrzę na Gabi, która po szczepionce na pałeczkę ropy błękitnej spuchła na łapce, dostała stan podgorączkowy, jest marudna i paskudnie ją boli. A to była dopiero druga z pięciu dawek. I chyba jutro nie da rady podać następnej. A lekarka rodzinna nie zna tej szczepionki, więc nie będzie wiedziała, ile dni można odwlec podanie następnej dawki. Dziś byłam z Gabi w bibliotece. Nie mogła w domu usiedzieć, ale temperatury jeszcze nie miała. Śnieg na dworze, ale pogoda ładna. Obie miałyśmy fajne buty, z podeszwami, które się nie ślizgały. Obejrzałyśmy uroczą małą galeryjkę, gdzie sprzedawczyni zachwycała się urodą Gabi, a ja zachwycałam się kolczykami (dla Młodej) i bransoletkami (dla mnie). Może kupię Natalce białe biedronki na urodziny. :) Próbujemy oduczyć Peny spania w dzień i budzenia nas w nocy. Ma opracowaną całą listę czynności, które wykonuje każdej nocy, żeby wyciągnąć nas z łóżka. Koszmarnie hałasuje, biega, demoluje, skacze po nas. Wrednota... ale jaka słodka. :) Chciałabym namalować mojemu tacie na imieniny parowóz Ty1-76. Sęk w tym, że nie za bardzo umiem, nie znam się na parowozach. Obejrzałam lokomotywę z różnych stron na fotkach w Internecie i odwlekałam. Aż w końcu Gabi mnie pogoniła. Zapytała, czemu się nie wezmę wreszcie za ten parowóz. To wyjaśniłam, że później, bo trudne, bo nie umiem. Na co ona mi wyjaśniła, że później też nie będę lepiej umiała i w związku z tym mam się już zabrać za robotę. No i się wzięłam. Głosu rozsądku trzeba słuchać, nawet jeśli płynie on z ust dziecka. Mam nadzieję, że tato się ucieszy niezależnie od niskiego poziomu realizmu i artyzmu mojego dzieła. W końcu od tego są rodzice. ;) Dziś stwierdziłam, że mam fajnie zaopatrzoną kuchnię i bardzo się z tego powodu ucieszyłam. Jeśli mam kaprys zrobić coś dziwnego do jedzenia, to jest szansa, że większość składników mam. Na obiad mieliśmy tortillę i zrobiłam do niej dwa sosy. Jeden zwykły jajeczny, a drugi chiński czosnkowy. Chiński wyszedł tak świetnie, że Boss myślał, że kupny. :) skomentuj (2) Szóstka 2012-01-20 21:47:41 W domu ostatnio zrobiło się spokojnie. Młodej nie ma. Gabi ma ferie, ale nie szaleje w domu za bardzo, tylko jak na siebie, to w normie. Ten spokojny czas wybrał sobie jeden z moich zębów, aby wreszcie się ujawnić. Od pół roku bolała mnie piątka. Jeden stomatolog chciał przeleczyć jej powtórnie kanał, dwóch innych twierdziło, że kanał piątki jest w porządku, ale trzeba przeleczyć kanałowo czwórkę, bo to pewnie od niej promieniuje ból na piątkę. Ja się zastanawiałam nad tym, czy plomba w piątce nie jest za duża i nie deformuje okolicy. W efekcie nie pozwoliłam rozwiercać w ciemno zębów, tylko kazałam opiłować nieco piątkę, co pomogło na paskudne zapalenie dziąsła, którego nie mogłam wcześniej wyleczyć (okazało się, że plomba byla za duża i przez to ząb był bardzo obciążony i dziąsło też). Ale ból piątki pozostał. No i wreszcie jednego dnia, gdy miałam już pulsująco-kłujacy ból i nie mogłam spać na prawym boku, to pojechałam na obejrzenie zebów. Opukano czwórkę, piatkę, szóstkę i dalej nic nie było wiadomo. A kilka godzin później niewinnie wyglądająca szóstka obudziła się z dziką radością i tak mi dała popalić, że od razu popędziłam znów do dentysty. Dentystka nie za bardzo mi wierzyła w tą szóstkę, ale na moje życzenie rozwierciła i się okazało, że jeden korzeń kilka miesiecy temu zakończył życie ale dwa inne mają się dobrze. Przewrotne te szóstki. Żeby tyle miesięcy zwodzić i mnie i trzech lekarzy?! Jutro jadę na płukanie kanałów. Jeśli dobrze pójdzie, to może dostanę plombę? Ale pani doktor powiedziała, ze nic pewnego. Chwilowo chodzę z lekarstwem w kanałach i watką w zębie. Boli mnie dziasło po zastrzyku, ale to norma, poboli kilka dni i przestanie. Ale nie ma już tego paskudnego bólu zęba, który towarzyszył mi od wakacji. :) Szkoda tylko, że jestem paskudnie przeziębiona, bo w takim stanie i o tej porze roku nie powinnam chodzić do dentystów. skomentuj (0) Przyjazdy i wyjazdy 2012-01-14 12:29:16 Już po wizycie dziadka. Martwi mnie fakt, że dziadek mimo aparatu słuchowego ma problem ze słyszeniem. Gdy ogląda coś w telewizji, to cały blok ogląda to a raczej słucha, razem z nim, a reszta domowników zamyka się w najdalszych pokojach i mimo to cierpi, bo akustykę mamy w mieszkaniu świetną. ;) Dziadek mówi, że jak jest ciszej, to słyszy, ale nie rozumie. Impreza z okazji Dnia Dziadka była bardzo sympatyczna. Najpierw były wierszyki a potem dzieci ze swoimi gośćmi ozdabiały ciasteczka i robiły koreczki z owoców. Następnie bawiliśmy się w kalambury. Gabi wyszła na środek, kucnęła i powiedziała scenicznym szeptem, że jest ślimakiem. ;))) Za to węża okularnika odegrała rewelacyjnie w moich okularach i już nie podpowiadała. Dziadek do żadnej zabawy się nie przyłączył, tylko siedział jak kołek, ale my bawiłyśmy się świetnie. :) Dziś rano dziadek pojechał z Młodą do Wrocławia. Jutro Natalka rusza stamtąd na narty. Zapytałam Gabi, czy cieszy się, że będzie przez tydzień jedynaczką. Odpowiedziała, że nie, bo kocha siostrzyczkę. skomentuj (1) |